TABU

Gdy bocian się spóźnia.

25 lipca 2016
Czas wakacji, spotkań z osobami bliskimi i dalszymi, czas wypoczynku, ale i niezręcznych pytań.
Kobieta lat 32, spełniona zawodowo business woman, inteligentna, mająca dobrą pracę, dobrego męża, ukochanego kota, spędza czas wśród najbliższych, którzy znają jej historię. Pojawia się krewna. Zachwyca się każdym napotkanym niemowlakiem i za każdym razem dziwi się dlaczego trzydziestodwuletnia kobieta nie ma jeszcze dzieci. Zaczynają się standardowe pytania: „A wy kiedy?”, „Już najwyższy czas na wasze”, „Z każdym rokiem będzie ciężej, zegar biologiczny tyka”. Kobieta z lekkim, ale sztucznym uśmiechem, odpowiada: „Jeszcze trochę”, „ Zobaczymy co życie przyniesie”. Krewna odpowiada: „Dzieci z powietrza się nie biorą, trzeba działać to będą, a nie ganiać za karierą”. Kobieta udaje, że nie widzi tych „życzliwych” spojrzeń, stara się wrócić do pogawędki. Kiedy nikną wszystkie twarze, kobieta chowa się w poduszkę i płacze w samotności. Płacze, bo bardzo by chciała mieć dziecko, ale kilka razy poroniła. Płacze, bo niczego tak bardzo nie pragnie jak pomyślnego zakończenia kolejnej ciąży. Płacze, bo tęskni za swoimi aniołkami. Płacze, bo już jest matką, tylko jej dzieci nie żyją. Płacze, bo chciałaby już spróbować, ale się boi. Płacze, bo nie ma dnia, żeby o tym nie myślała. Płacze, bo są momenty, w których czuje się bezsilna. Płacze, bo już nigdy nic nie będzie takie samo.
A gdyby tak nieco zmienić tę historię?
Gdyby kobieta odpowiedziała, że bardzo by chciała, ale poroniła, albo bardzo by chciała, ale od kilku lat bezskutecznie stara się o dziecko i czuje się już bezsilna, a takie komentarze bardzo ją ranią?
Czy zdarzyło Ci się przekroczyć granicę intymności i bezmyślnie zadawać pytania? Czy zdarzyło Ci się krytykować jakąś parę za brak potomstwa? Jeśli nie to na pewno byłeś świadkiem takich sytuacji jak ta opisana powyżej.
Takie kobiety, pary, są wszędzie – w Twojej rodzinie, w pracy.
Znam osoby, które głośno komentowały brak dzieci w małżeństwie znajomych, dopiero po kilku latach, kiedy na świecie było już dziecko, małżeństwo przyznało, że przez te wszystkie lata starali się o dziecko, ale niestety nie było to takie proste. Wyobrażacie sobie reakcję osoby, która przez te wszystkie lata katowała ich pytaniami?
Zastanów się zanim kolejny raz sprawisz ból nieprzemyślanymi komentarzami i pytaniami.
Jeżeli ten tekst sprawi, że chociaż jedna osoba się nad tym zastanowi i nie będą sprawiać bólu parom, które bardzo chcą, a nie mogą mieć dzieci, to znaczy, że było warto.
Jeżeli mieliście podobne historie lub spotkaliście się z nimi to opiszcie je proszę w komentarzach pod postem.

You Might Also Like

  • Takie często bezmyślne zarzucanie pytaniami jest naprawdę przykre. Rozmawiałam kiedyś z koleżanką będąca wtedy 1,5 miesiąca po ślubie. Dziewczyna młoda, w moim wieku, a ludzie już ją pytali kiedy dziecko… Intymne życie dwójki ludzi powinno być tylko i wyłącznie ich sprawą.

  • Przystanek M

    Dokładnie tak, tym bardziej, że teraz tak ciężko o dziecko, bardzo dużo par boryka się z problemem bezpłodności lub z poronieniami nawracającymi.

  • Posiadanie (lub nie) dzieci to trudny temat, szczególnie w dzisiejszych czasach, kiedy zaczyna okazywać się, że posiadanie już choćby jednego dziecka to luksus – luksus, nie z perspektywy finansowej, ale właśnie z tej, o której piszesz – zdrowotnej. Bardzo dużo par, które są ustabilizowane finansowo zmaga się z sytuacją, w której pragnienie dziecka jest takie silne, a czasami nie do przezwyciężenia ponad względy zdrowotne.
    Ale jeśli nawet nieposiadanie dziecka nie wynika ze względów zdrowotnych, tylko ze świadomie odkładanej decyzji lub decyzji już podjętej, to tak naprawdę nikt nie ma prawa tego wyboru komentować, a co gorsza – krytykować. Mamy XXI wiek, a nadal obserwuję jak moi rówieśnicy (mam niespełna 26 lat), robią coś tylko dlatego, że „tak wypada”, „tak chcą rodzice”, „tak chce babcia” (np. ludzie niewierzący nagle biorą ślub kościelny bo to dla nich wielkie, duchowe przeżycie, mimo, że od Komunii Świętej w kościele nie byli, a bierzmowanie odbębnili, bo cała klasa w tym uczestniczyła) .
    Ale mniejsza o to. Wypytywanie o dziecko to naturalna kolej rzeczy, poczynając od wypytywania o wybrane przedmioty na maturze, wybrany kierunek studiów, „a kiedy się zaręczycie?”, „a kiedy zrobisz prawo jazdy?”, „o, zaręczyliście się? to kiedy ślub?”, a kończąc na „gratuluję, ślub był piękny, to kiedy dzieci?” i „a kiedy drugie?” oraz „kiedy będziecie chrzcić?”.
    Reasumując, zmierzałam do tego, żeby powiedzieć, że „wypytywanie”, czyli najzwyczajniej w świecie wścibstwo i chęć wtrącania się w cudze życie (a nawet sugerowanie komuś, jak żyć powinien), a co więcej, w życie intymne(!) jest u nas tak utarte i tak wtopione w nasze codzienne życie, że prawie nikt się nie obrusza, kiedy takie sytuacje następują. Cieszę się jednak, że ten temat jest coraz częściej poruszany. Może przyszłe ciotki i babcie nie będą takie bezpośrednie i nie będą bezmyślnie kłapać jęzorem?

    Ale te przyszłe ciotki i babcie to my i musimy wziąć poprawkę na to, że to od nas będzie zależało, jak będzie wyglądać przyszłość w tym temacie 🙂

    • Przystanek M

      Bardzo Ci dziękuję za ten komentarz :*

  • A co jeśli ktoś w ogóle nie chce mieć a jest wręcz prześladowany -.-

    • Przystanek M

      To trudna sytuacja, bo posiadanie dziecka jest dla wielu osób oczywistością, koniecznością. Wydaje mi się, że nic nie odniesie takiego skutku jak konsekwencja i postawienie granic. Nikt nie ma prawa ingerować w Twoje życie i narzucać Ci swoich wyborów.

  • Historia z życia koleżanki: pierwsza ciąża poroniona, druga z trudem donoszona. Lekarz uprzedza, że kolejna ciąża wiązałaby się z dużym ryzykiem.
    Ksiądz po kolędzie, wchodzi, ogarnia mieszkanie wzrokiem i mówi: takie ładne, duże mieszkanie, a państwo tylko jedno dziecko mają. Chyba czas postarać się o kolejne…
    Koleżanka podobno księdza mało z domu nie wyrzuciła.

    • Przystanek M

      Takie sytuacje zdarzają się niestety wszędzie :(. Ludzie nie zdają sobie sprawy z siły swoich słów, nie wiedzą, że wypowiadając coś w danej chwili ranią drugiego człowieka. Między innymi dlatego zaczęłam o tym głośno mówić.

  • Bardzo dobry tekst, mam nadzieję, że chociaż jedna „uprzejma” osoba go przeczyta i ugryzie się w język !

    Nie ma czegoś takiego jak obowiązek posiadania dzieci, albo że ktoś jest gorszy bo nie ma dziecka! I wszyscy Ci zadający bezczelne pytanie „kiedy dziecko?”, „nie chcecie? jak będziecie mieć to się wam odmieni?” ugryźcie się w język i zacznijcie żyć własnym życiem bo Wasze musi być wyjątkowo nudne skoro zajmujecie się życiem innych.

    • Przystanek M

      Dziękuję!